W dobie nagłej potrzeby, panie z Kół Gospodyń Wiejskich odkurzają maszyny do szycia, przypominają sobie jak to dawniej szyły i uczą młodzież podstaw sztuki krawieckiej. Dla wielu młodych taka umiejętność jest porównywalna z dzierganiem tradycyjnych koronek czy wymyślnych haftów.

Górznianeczki zabrały się do szycia już w pierwszym tygodniu ogłoszenia pandemii

Pandemia koronawirusa niejako potwierdziła stare przysłowie, że najlepiej jest być samowystarczalnym. Szczególnie żyjąc w oddaleniu od dużych miast. To też element naszej tradycji: domownicy w gospodarstwie musieli tak się wprawiać w różnych umiejętnościach praktycznych i artystycznych, by gospodarstwo mogło ich wyżywić, ubrać i ogrzać.

Dzisiejsza sytuacja pandemiczna wyzwala pokłady dawnych umiejętności w starszym pokoleniu, a konieczność nakłania młodych do skorzystania z wieloletniego doświadczenia seniorów. I tak, wiele Kół Gospodyń Wiejskich włącza się w organizowanie grup szyjących maseczki, panie same szyją i nie tylko. Dostarczają uszyte przez siebie maseczki sąsiadom i rodzinom. Niektóre nawet przekazują je dla szpitali i instytucji pomocowych. Zwłaszcza wtedy, gdy szycie odbywa się z powierzonych specjalistycznych materiałów, spełniających wymogi szpitalne.

Ale na potrzeby własne czy sąsiedztwa szyte są kolorowe maseczki z bawełny odpowiednio warstwowanej. Wesołe kolory dodają nieco ciepła całej sytuacji, a wykonane z dobrego serca maseczki zacieśniają więzi i dobrosąsiedzkie stosunki.

(Visited 50 times, 1 visits today)

Dorota Karpeta

View all posts

POLECAMY